motocykle na nowe kategorie

Hulaj dusza Piekła nie ma ;)

Postprzez moro99 » sobota, 29 grudnia 2012, 17:07

Jeździłeś takim moto? Nie jeździłeś. Więc co ja ci będę pier...


Nie jezdzilem - to co - gorszy jestem ? (czuje ze jeszcze dlugo nie bede mial umiejetnosci zeby latac na moto ktore ma wiecej jak 100KM) - i to poczucie bardzo skutecznie mnie odpycha od takich maszyn
Siedzialem na Hajce (nie jezdzilem) i zle nie bylo
Siedzialem na GIXR 600 i dla mnie to masakra (10 min i odrazu plecy bolaly)

No i nie odpowiedziales na pytanie jaka jest roznica w poruszaniu sie 50 i 100 po miescie...

Budzik, Dla mnie to naprawde jest ratowanie zycia kogos bo bardzo wiele osob jezdzi 0/1 czyli albo pelna pipa w manete a potem ostre heble. Bardzo malo znam ludzi ktorzy znaja inne polozenie manety
Ostatnio edytowano sobota, 29 grudnia 2012, 17:08 przez moro99, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
moro99
 
Posty: 1207
Dołączył(a): piątek, 23 grudnia 2011, 13:03
Lokalizacja: w-wa - centrum

Postprzez Gof » sobota, 29 grudnia 2012, 17:15

Budzik napisał(a):moro napisał ze MOŻNA a nie trzeba

Jeża też można przelecieć - ale pytanie właśnie po co.

Budzik napisał(a):wiec jesli jazda dla ciebie hayka to meczarnia to mozna zadac pytanie po co ja kupiles

Najczęściej nie jeżdżę w korkach Budzik :) Hayka po prostu gorzej nadaje się do jazdy w korkach niż GSXF, czy inny bardziej turystyczny motocykl. O spalaniu w korkach nawet nie wspomnę, bo jakbyśmy kierowali się spalaniem w korkach, to najlepiej wypadłby skuterek 50-ka. Hayka niedogodności w korku rekompensuje jazdą, gdy jest trochę przestrzeni, żeby jeździć, a nie się przeciskać.

na dlugie wypady za miasto i trasy po europie tez nie smigasz

Po europie nie (kasa, czas), ale za miasto - przecież wiesz.

powiem Ci ze jezeli te ustawy ktore wchodza maja uchronic czyjes zycie, to mysle ze sie oplaca.

Naprawdę w to wierzysz? Skuterki-kibelki też mają ograniczenia do 45 km/h. Znajdziesz skuter z założonym ograniczeniem? Zresztą wg mnie te ograniczenia robią więcej złego niż dobrego, prowokując niebezpieczne sytuacje na drodze (wyprzedzanie takiej ślamazary, gdy nie bardzo jest miejsce, ale kierowcę za nim trafia szlag).

bo kto chce zapierdalac to i tak zapierdalac bedzie i zadne zakazy i nakazy mu nie beda straszne, a tym samym teoria darwina bedize sie spelniac

Tak jakbyś Ty nigdy nie zapierdalał :) Co wy wszyscy tacy święci nagle? Obaj wiemy że i ja i Ty mieliśmy niejedną sytuacje, gdzie było więcej szczęścia niż rozumu - i obyśmy zawsze mieli tylko sytuacje, które wyglądają niebezpiecznie, ale dobrze się kończą. Ja nie czuję się moralnie upoważniony do oceniania łepka (celowo przez 'p', tak ładniej wygląda ;p), który wsiądzie na R1 na pierwsze moto - może mając te 18 lat i siano we łbie też bym wsiadł i miał w dupie ograniczenia, nakładane przez oderwane od rzeczywistości państwo. Oby taki łepek miał kolegów, którzy go czegoś nauczą, a nie będą się tylko ścigali powyżej jego umiejętności.
Gof
 

Postprzez Gof » sobota, 29 grudnia 2012, 17:20

moro99 napisał(a):Nie jezdzilem - to co - gorszy jestem ?

Nie, ale zadajesz pytania, na które nie da się odpowiedzieć inaczej niż "wsiądź i się przekonaj". To jak rozmowa ze ślepym o kolorach.

No i nie odpowiedziales na pytanie jaka jest roznica w poruszaniu sie 50 i 100 po miescie...

Siądź, zrób Hayką parę kilometrów przy 50, a potem przy 100, to sam zobaczysz. Nie wiem jaka fizyka wtedy działa, od czego to zależy, ale jazda z mała prędkością jest po prostu mniej komfortowa.

bardzo wiele osob jezdzi 0/1 czyli albo pelna pipa w manete a potem ostre heble. Bardzo malo znam ludzi ktorzy znaja inne polozenie manety

To znaczy że mają słabe moto i da się odkręcić manetę do oporu :) W GSXF dużo czasu minęło, zanim odważyłem się odkręcić manetę do końca. Teraz to nie robi na mnie wrażenia, po prostu przyspiesza i tyle :) w Hayce jeszcze nie odkręciłem i nie wiem, czy kiedykolwiek odkręcę - może tak, może nie, zależy jakie będą warunki, zależy na którym biegu, przy jakich obrotach, zależy jak się wtedy moto zachowa.

Ludzi trzeba uczyć skręcania i hamowania, a nie wprowadzać kolejne zakazy.
Gof
 

Postprzez moro99 » sobota, 29 grudnia 2012, 17:22

Gof napisał(a):(wyprzedzanie takiej ślamazary, gdy nie bardzo jest miejsce, ale kierowcę za nim trafia szlag).
Gof napisał(a):Skuterki-kibelki też mają ograniczenia do 45 km/h. Znajdziesz skuter z założonym ograniczeniem? Zresztą wg mnie te ograniczenia robią więcej złego niż dobrego, prowokując niebezpieczne sytuacje na drodze


Gof Wyobraz sobie idealny dzien ze wszyscy jezdza zgodnie z przepisami. Czy skuter ktory jedzie 45 km/h jest zawalidroga ? Nie - poniewaz wszyscy poruszaja sie maksymalnie 5km/h szybciej wiec nie ma zadnej roznicy (10% roznica predkosc)i. I teraz majac obecne warunki jazdy - jak jedziesz przepisowo jestes zawalidroga

Gof napisał(a):Tak jakbyś Ty nigdy nie zapierdalał Co wy wszyscy tacy święci nagle?

Nie jestem swiety ale swoje na drodze przezylem i generalnie nie chce powtarzac tych sytaucji. - niestety takie sytuacje powoduja tez inni.
Ostatnio edytowano sobota, 29 grudnia 2012, 17:24 przez moro99, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika
moro99
 
Posty: 1207
Dołączył(a): piątek, 23 grudnia 2011, 13:03
Lokalizacja: w-wa - centrum

Postprzez Gof » sobota, 29 grudnia 2012, 17:27

moro99 napisał(a):Gof Wyobraz sobie idealny dzien ze wszyscy jezdza zgodnie z przepisami.

W idealnym świecie nie ma awaryjnych hamowań, bo nikt nam nie zajeżdża drogi. Ale świat nie jest idealny a kierowcy są ludźmi - wkurwionymi na korki, na warunki, na ślamazary. I gdy wlecze się przed nimi skuter, który jedzie 45 km/h, to ci ludzie walczą ze sobą - wyprzedzać, nie wyprzedzać. I czasami wyprzedzają, gdy nie jest to do końca bezpieczne.

Żeby była jasność - ja zimą też jestem na moto ślamazarą, gdy jest lód na drodze to nie jadę szybciej niż 20 km/h, staram się ułatwiać innym wyprzedzanie, zjeżdżać, ale nie zawsze się da. I liczę się z wyprzedzaniem na grubość lakieru i cały czas na to uważam.

Gof napisał(a):Tak jakbyś Ty nigdy nie zapierdalał Co wy wszyscy tacy święci nagle?

Nie jestem swiety ale swoje na drodze przezylem i generalnie nie chce powtarzac tych sytaucji.

Nie całe zło na drodze bierze się z prędkości, czy z nadmiaru mocy. Policja, opinia publiczna, czy wszyscy inni najmądrzejsi mają jedną ripostę - jechał za szybko. A często to nie prędkość powoduje wypadki.

Ale opinia publiczna i wyborcy muszą być zadowoleni...
Gof
 

Postprzez moro99 » sobota, 29 grudnia 2012, 17:32

Gof napisał(a):Nie całe zło na drodze bierze się z prędkości,


To nie samochody powoduja wypadki tylko Kierowcy - wszystko zalezy od ludzi i ich umiejetnosci i rozumu. <- wszystko sie zgadza.

Powiedz mi bo nadal nie wiem (moze glupi jestem i jakos pojac nie moge) dlaczego nie mozna jezdzic przepisowo Hajka jaka jest ta roznica w jezdzie 50 a 100 km/h

Wiem ze sie czepiam ale chcialbym wiedziec - kiedys mazylem o hajce - moze jak mi wytlumaczysz to jej nie kupie (myslimy to o bardzo odleglej przyszlosci)

A wracajac do glownego watku - Te przepisy moim zdaniem maja sens. Kazdy kto kupi sobie co zawsze chce to cos sprawdzic i zawsze chociaz raz pojedzie prawie lub na maxa.
Moim zdaniem niech koles ktory przejezdzil 30h nie testuje 150 KM maszyny tylko swoje 34 KM - na poczatek to i tak bedzie (o ja pie...).

Wiezcie lub nie ale ja do dzisiaj nie wiem jaka jest max predkoszc 650. Kiedys do poznania na autobanie polecialem 207 (tyle licznik pokazal) i mi sie poprostu jaja skonczyly na wiecej.
Ostatnio edytowano sobota, 29 grudnia 2012, 17:36 przez moro99, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
moro99
 
Posty: 1207
Dołączył(a): piątek, 23 grudnia 2011, 13:03
Lokalizacja: w-wa - centrum

Postprzez Gof » sobota, 29 grudnia 2012, 17:37

moro99 napisał(a):Powiedz mi bo nadal nie wiem (moze glupi jestem i jakos pojac nie moge) dlaczego nie mozna jezdzic przepisowo Hajka jaka jest ta roznica w jezdzie 50 a 100 km/h

Bo jest to po prostu niewygodne. Nie pytaj mnie o to jaka fizyka wtedy działa, po prostu bardziej się wtedy męczę. Stabilna jazda 50 to jeszcze (chociaż też mniej wygodnie), ale ciągłe przyspieszanie, hamowanie, przeciskanie się w korku - nie mogę oprzeć się wrażeniu, że na GSXF jest po prostu wygodniejsze.

O tym, że silnik kusi i wcale nie czuć prędkości, nawet nie wspomnę, bo to zupełnie inna bajka. Na Hayce i przy 150 km/h silnik delikatnie mruczy i nawet nie wkręci się dobrze na obroty. Zapomnisz się, delikatnie dodasz gazu i nagle masz dwójkę z przodu. Na to trzeba uważać.
Gof
 

Postprzez unio » sobota, 29 grudnia 2012, 17:46

Sprowadzałem zdławioną Yamahe XJ 600 dla kobiety z Niemiec i na pierwszych rozszerzonych badaniach mimo papierów wpisali mi pełną moc z katalogu.
Avatar użytkownika
unio
 
Posty: 559
Dołączył(a): poniedziałek, 1 czerwca 2009, 19:45
Lokalizacja: E-g

Postprzez Budzik » sobota, 29 grudnia 2012, 17:49

Gof napisał(a): to sam zobaczysz. Nie wiem jaka fizyka wtedy działa, od czego to zależy, ale jazda z mała prędkością jest po prostu mniej komfortowa.
moze po prostu jak napisales wczesniej to pozycja nie jest mega komfortowa (w porownaniu do np gsxf) a jadac 50 jedziesz odpowiednia dluzej niz jadac 100 wiec bardziej odczuwasz ten dyskomfort siedzenia

Gof napisał(a):gdy jest trochę przestrzeni,
no jadac do pracy to przestrzen jest od swiatel do swiatel

Gof napisał(a):To znaczy że mają słabe moto i da się odkręcić manetę do oporu

albo "nie maja rozumu" (w ogolnie pojetym rozumienia slowa rozum)

moro99 napisał(a):Gof Wyobraz sobie idealny dzien ze wszyscy jezdza zgodnie z przepisami. Czy skuter ktory jedzie 45 km/h jest zawalidroga ? Nie - poniewaz wszyscy poruszaja sie maksymalnie 5km/h szybciej wiec nie ma zadnej roznicy (10% roznica predkosc)i. I teraz majac obecne warunki jazdy - jak jedziesz przepisowo jestes zawalidroga

wystarczy pojechac do krajow polnocy gdzie ludzie nie przekraczaja predkosci ze wzgledu na mandaty oraz kulture jazdy- akurat kultury powinnismy sie uczyc
Na granicy przyczepności uciekamy codzienności
Avatar użytkownika
Budzik
 
Posty: 3270
Dołączył(a): wtorek, 13 kwietnia 2010, 16:39
Lokalizacja: Wwa

Postprzez slawekd » sobota, 29 grudnia 2012, 17:55

Fakt silnik kusi, ale po to mam "coś" między uszami żeby ocenić "czy mogę"

nie jestem za zakazami.

nauczmy ludzi jeździć, a nie odbębniać kurs na prawko.
Co stoi na przeszkodzie aby praktyczny kurs bezpiecznej jazdy był elementem kursu na A.

Mam koleżankę zaraz po kursie. namówiłem ja na kurs doszkalający.
Stwierdziła że dopiero na kursie nauczyli ją jeździć.

w moim moto mam mozy z nadmiarem co nie znaczy ze kiedykolwiek sprawdze czy polece licznikowe 300.
Latam szybko i nie ukrywam tego, ale zawsze skupiony i myślący za innych...

fakt pierwsze moto powyżej 100km to porażka...
Motocykle To Nie Wszystko, Ale Wszystko Bez Nich Jest Niczym....
Romet > WSK175 > CZ350 > Jawa350 > XJ900 >długo nic> GSX-F 750 > CBR1100XX
Avatar użytkownika
slawekd
 
Posty: 476
Dołączył(a): poniedziałek, 16 sierpnia 2010, 08:32
Lokalizacja: Borzykowo

Postprzez Abek » sobota, 29 grudnia 2012, 18:44

To ja może się wypowiem jako jeden z największych laików na forum :)

Jako pierwszy moto wybrałem jajo 750 i... po pierwszych kilometrach stwierdziłem: o ja pier.... zabiję się na tym. Dla niektórych z dużo większą praktyką to może wywołać uśmiech politowania ale tak faktycznie było. Boję się ludzi jadąc motocyklem i boję się swojego motocykla. Na pierwszy jest za duży, za ciężki, za mocny i za szybki. Po przejechaniu prawie 2k km trochę zmieniłem zdanie o swoich umiejętnościach i motocyklu ale gdyby ktoś mnie teraz zapytał co polecam na pierwszy motocykl dołączył bym do grona ludzi twierdzących, że na pierwszy sezon to 125 max 250 z niewielką mocą. Nawet na takim "brzęczku" można się zabić, wiem, widziałem i mnie ściska na samą myśl.

Gof piszesz, że kolejne ograniczenia nie mają sensu itp. Tylko zauważ, że nasz kultura jazdy ma bliżej do wolnej amerykanki niż normalnej jazdy. Pchanie się, trąbienie, wyprzedzanie na zasadzie "a może się uda" lub "co?? ja się k*** nie zmieszczę?". Moim zdaniem szczeniak mający 18 lat, który myśli że jak zdał na prawko i rodzice kupili mu motocykl to jest zajebistym kierowcą. Po to są takie ograniczenia, żeby było mniej ofiar i może żeby trochę zmienić stosunek społeczeństwa do motocyklistów. Dlatego możesz mnie wyśmiać, ale uważam, że policja powinna bardzo mocno kontrolować ograniczenia mocy i pojemności. Moto które ma 150 KM kosztuje hmm 5k? I tak nie jestem święty i swoim jajkiem darłem już 230km/h, miałem hardcorowe hamowanie czy ruszałem tak, że koło mi się o kilka cm podniosło do góry, miałem parę sytuacji gdzie mnie zimne poty oblały. Trochę z mojej winy a trochę z winy puszek. Na motocyklu zabija brak doświadczenia kierowcy i głupota innych użytkowników. Więc skoro nie da się wbić do głowy kierowców z nastoletnim doświadczeniem aby zwracali większą uwagę co się wkoło nich dzieje to trzeba iść w drugą stronę i nauczyć młodych stażem motocyklistów rozwagi itp. Wchodzą nowe ograniczenia związane z wiekiem, powinny wejść też dla tych, którzy dopiero zrobili prawo jazdy lub posiadają już A ale nigdy nie wieli na siebie 2oo zarejestrowanych.

Się naprodukowałem :) Możecie mnie zjechać :P
Avatar użytkownika
Abek
 
Posty: 1551
Dołączył(a): piątek, 4 maja 2012, 20:52
Lokalizacja: Brzesko

Postprzez TasmaN » sobota, 29 grudnia 2012, 18:51

Tak sobie czytam Was.. nie bede cytowal ale wyraze swoja opinie do ogolu dyskusji.

Pozycja na moto (w moim przypadku na Cebrze)... chujowa do miasta i to bez dwoch zdan. Nawet jak nie ma korkow i latam od swiatel do swiatel :/ Tak jest i juz. Zdaje sobie sprawe ze racjonalnym podejsciem byloby kupno chociazby XJ600 (jaka kiedys latalem). Wowczas moc idealna na miasto i rowniez poza nim. Pozycja wspaniala (lepiej nawet niz na Jajku). Spalanie bardzo okej, zawieszenie mieciutkie...
ALE... Panowie co kto lubi.
Dla mnie motocykle sa dzialem mojego zycia w ktorym racjonalnosc (oczywiscie nie podczas jazdy), ekonomia, tudziez takie ostatnio modne slowo jak ergonomia nie ma praktycznie zadnego zastosowania i znaczenia.
Moto ma mi sie podobac, mam sie z niego cieszyc, ma byc takim modelem jaki sobie wymarzylem i na jakim sobie wyobrazalem ze jezdze majac kilka lat i krecac sie na rowerku udajac odkrecanie manetki.
Jesli zamarzy mi sie np. rasowy, podkrecony Dukat z moca wieksza niz nawet IQ Dody.. i bedzie mnie stac... to taki sobie kupie... i takim bede sie meczyl w korkach, od swiatel do swiatel... jak i poza miastem ;)

Przepisy ruchu drogowego... trudno mi sie do nich odniesc tak na prawde. Nie mowie ze lamie je nagminnie ale nie synchronizuje non stop podczas jazdy wskazowki na budziku z mijanymi znakami ograniczenia. Fakt... nie przecinam podwojej ciaglej, nie wyprzedzam na 3go, zwalniam bardzo znacznie przed skrzyzowaniami... i po prostu reasumujac staram sie JEZDZIC Z GLOWA. Zaden urzedas nie da mi gwarancji ze jadac zgodnie z ograniczeniem np. 60 kmh ta predkosc bedzie dla mnie bezpieczna... a moze wowczas zwolnie do 40 kmh bo z podporzadkowanej bedzie sie jakas puszka czaic? A moze po prostu bez obrazy... dopierdole na tym odinku 130 kmh bo na przyklad bedzie pusto, bedzie noc i w mojej ocenie sytuacja bedzie bezpieczna...
Wszystko ze zdrowym rozsadkiem.. tak ja uwazam.
Pomijam juz dosc powszechna zasade poruszania sie ca. 20-30 kmh wiecej niz puszki.. dlaczego sie z nia zgadzam... wszyscy wiemy jak jest realnie na drodze, szczegolnie w ciasnym miescie.

Moro, pytales o cos w kontekscie niewygodnej pozycji i zwiazanej z nia predkosci... kiedys bylo takie powiedzenie ze na sportach powyzej ilus tam kmh opor powietrza podnosi motocykliste i odciaza pozycje... dyskusje (jeszcze za czasow starych dobrych pl.rec.motocykle z lat ok. 2000) w kwestii tak, czy nie? prawda, czy bzdura wyssana z palca? nie wiem i nie wnikam :/ Ale faktem jest ze akurat na moim moto (szczegolnie z plecakiem - nie pasazerem) wygodnie leci sie dopiero >160 kmh w trasie.

Kolejna sprawa stopniowania prawa jazdy na moto... fakt nie sledzilem dokladnie zapisow i zmian jakie weszly ale jestem ZA, jak najbardziej. Otoz mimo szczerych checi kazdy popelnia bledy... inaczej jak taki wspomniany przez Was 18latek pomyli biegi i odkreci za wysoko na GS500 a inaczej na R1...
Zgadzam sie z tym ze po wspomnianych 30h nauki wsiadanie na 150KM jest czysta glupota. A w jakim celu wsiada 18latek na pierwszy motocykl o mocy 150 KM?? No prosze Was... chyba nie po to zeby odbywac ekscytujace i kontemplacyjne wycieczki krajoznawcze... (nie wykluczam wyjatkow) ;p

Tak na koniec... ciesze sie ze powstala taka 'swiatopogladowa' dyskusja... i mam nadzieje na jej konstruktywnosc i odbior postow przez innych uzytkownikow na zasadzie no-offence... zeby nie zrobilo sie takie gowno jak w pewnym poprzednim watku o spotkaniu oplatkowym ;) ;) :)
TasmaN
 

Postprzez Abek » sobota, 29 grudnia 2012, 18:59

TasmaN, aż masz u mnie piwo :)

Motocykl ma cieszyć, sprawiać frajdę i być spełnieniem marzeń (często tak jest).

Kumpel kiedyś mi powiedział, że z motocyklami jest jak z seksem, trzeba myśleć żeby nie wpaść. Teraz mam dalszą część: nim się dorwiesz do gwiazdy porno to powinieneś trochę poćwiczyć :diabel:
Avatar użytkownika
Abek
 
Posty: 1551
Dołączył(a): piątek, 4 maja 2012, 20:52
Lokalizacja: Brzesko

Postprzez Gof » sobota, 29 grudnia 2012, 19:22

Raczej z motocyklem jest jak z minetka - chwila nieuwagi i ladujesz w rowie :P
Gof
 

Postprzez RAV » sobota, 29 grudnia 2012, 22:36

O rany, tyle tu zostało napisane że aż ciężko odnieść się do każdej wypowiedzi, choć czytając je to na każdą znalazłbym jakąś odpowiedź.

Zdecydowanie zgadzam się z Abkiem i TasmaNem. My jako już motocykliści ze stażem mniejszym lub większym ale zawsze znacznie bardziej zwracamy uwagę na to co "planują" bądź nie inni kierowcy na drodze i to nie zawsze nam wychodzi. "Oni" - ci inni są po prostu czasami nieobliczalni w swoim postępowaniu. A co teraz ma w głowie taki "roockie", taki nastoletni bądź po prostu początkujący motocyklista ? Qrwa nie dość że każdy "inny" użytkownik drogi to potencjalny jego zabójca to jeszcze ogarnij moto ..
... "qrwa jak to było, sprzęgło w prawej" .... "czekaj czekaj w lewej" ........ "a może pod prawą nogą ?" "tak tak pod prawą, qurde kumpel coś mi mówił ostatnio że można zmieniać biegi bez sprzęgła" tylko jak yyyyyyyy może .... o w ryj jakie to moto ciężkie, tego mi nie powiedzieli, dobra chuj sprzęgło sprzęgło o kuuuuurrrwwwwaaaaaa . no i chuj leże - nikt nie widział ? ?"


ile czasu mniej więcej zajmuje ci przeczytanie powyższego monologu, tyle czasu traci potencjalny "młodzik" na podjęcie decyzji. Jak sądzisz, podejmie trafną decyzję ?
Jeżeli będzie nam dane to ocenić to nie jest źle, gorzej jak zrobi to za nas św. Piotr :P
Kolejny raz podkreślę, jestem zdecydowanie na TAK za wprowadzeniem różnic w kategoriach na to bardzo odpowiedzialne prawo jazdy. A skoro do tego dobrnąłem, to przecież każda inna kategoria o podniesionym ryzyku wiąże się z dodatkowymi obostrzeniami. patrz kat C, C+E, D, qrwa nawet wózki widłowe mają obostrzenia wprowadzone bo można nimi wyrządzić krzywdę w najmniej oczekiwanym momencie. Samochodów jest wszędzie pełno i o tym myśli każdy wchodząc czy wjeżdżając na ulicę, motocykl w Polszy to nadal egzotyka i dlatego się o nim nie myśli. A skoro się nie myśli ......

Gof widzę przyjął postawę "antyrząd", "nikt mi niczego zakazywać nie będzie" itd. I spoko. Ja też się z zakazami i nakazami naruszającymi moją "swobodę obywatelską" nie godzę, (np. choć już nie palę nadal jestem przeciwny zakazom palenia) ALE w tej materii to ja patrzę na to bardziej jak na wprowadzenie nauczania poruszania się motocyklem po naszych drogach. Nauka to nie nakazy i zakazy to przemyślane ewoluowanie w kierunku osiągnięcia zamierzonego efektu. A ponieważ (jak wspomniałem wcześniej w poprzedniej swojej wypowiedzi) nasza "młodzież motocyklowa" i mam tu na myśli nawet 40-50 latków tylko ze stażem równym 0. nie potrafi sama ocenić swoich umiejętności a rady tych doświadczonych ma głęboko w Dupie, to niestety za wyregulowanie odbiorników w ich mózgownicach musiało wziąć się państwo. I bardzo dobrze.

Co do dywagacji nt poruszania się prędkością 50 a 100 po mieście, to kolejny temat rzeka, ale postaram się krótko. Zdecydowanie bezpieczniej się czuję gdy nie patrzę na licznik, tylko na drogę. Polecam każdemu, ja przez ponad rok jeździłem samochodem bez linki prędkościomierza, byłem w szoku jak ją założyłem i zobaczyłem jakimi prędkościami jeździłem zazwyczaj. Gówno mnie obchodzi ile jadę byle bym dojechał bezpiecznie do celu. TasmaN ma zdecydowaną rację, ja na jajku przy prędkości 140km/h i więcej odpoczywam. Po prostu pęd wiatru napierając na moje cielsko odciąża mi nadgarstki co przy dłuższej wyprawie jest na prawdę błogosławieństwem matki natury. Z drugiej strony ślamazarne poruszanie się po mieście wywołuje u mnie drgawki i jak żonę uczyłem jeździć to ją w takich momentach opierdalałem. Z jednej prostej przyczyny. Kierowca samochodu z tyłu po dość krótkim czasie zaczyna szukać opcji wyprzedzenia "za wszelką cene", "ja ci qurwa pokażę jak się jeździ" itd w każdym budzi się wówczas "pan edzio instruktor jazdy" niestety powodując dużo większe niebezpieczeństwo. Sorry ale ja wolę wyprzedać nić być wyprzedzanym i to nie ze względu na pokazanie kim to ja nie jestem, ale właśnie ze względu na kontrolowanie sytuacji.


A teraz tak obok tematu:
TasmaN skasuj te cholerne cenzury bo nie wiem o co Ci chodzi :
TasmaN napisał(a):Pozycja na moto (w moim przypadku na Cebrze)... [cenzura] do miasta i to bez dwoch zdan.

no i :
TasmaN napisał(a):Tak na koniec... ciesze sie ze powstala taka 'swiatopogladowa' dyskusja... i mam nadzieje na jej konstruktywnosc

Raczej z motocyklem jest jak z minetka - chwila nieuwagi i ladujesz w rowie :P

konst..... że co ? :D :D :D


to tyle ode mnie. jak się komuś chciało poświęcić czas na przeczytanie powyższego to podziwiam. mnie by się nie chciało :P
RAV
Klubowicz
Klubowicz
 
Posty: 837
Dołączył(a): niedziela, 15 maja 2011, 18:12

Postprzez moro99 » niedziela, 30 grudnia 2012, 00:23

TasmaN napisał(a):dopierdole na tym odinku 130 kmh bo na przyklad bedzie pusto, bedzie noc i w mojej ocenie sytuacja bedzie bezpieczna...


Polecam TVN Turbo i "Wypadek przypadek" a w szczegulnosci wypadki w nocy (skale zniszczen)

ile razy w nocy zdjalby mnie gostek na swiatlach (moje zielone) gdybym jechal "ostrzej" (tak RAV ok 70 :P) - to nie zlicze. Bo w nocy to nikogo nie ma i predkosc przelotowa (bezpieczna) wzrazsta.
Wg mnie BEZEDURA.

Ale spoko - jak ktos ma niepochamowana chec zapieprzania - prosze bardzo - ja tez sie skusze kiedys ale tylko na torze ;)
Avatar użytkownika
moro99
 
Posty: 1207
Dołączył(a): piątek, 23 grudnia 2011, 13:03
Lokalizacja: w-wa - centrum

Postprzez Gof » niedziela, 30 grudnia 2012, 00:23

Budzik napisał(a):moze po prostu jak napisales wczesniej to pozycja nie jest mega komfortowa (w porownaniu do np gsxf) a jadac 50 jedziesz odpowiednia dluzej niz jadac 100 wiec bardziej odczuwasz ten dyskomfort siedzenia

Nie, raczej nie to. Odczuwam dyskomfort chwilowy a nie po całej jeździe.

no jadac do pracy to przestrzen jest od swiatel do swiatel

U mnie jadąc do pracy przestrzeń jest od domu do spożywczaka (600 metrów) i od spożywczaka do pracy (2.5 km)... więc nawet silnik się dobrze nie zagrzeje.

Gof napisał(a):To znaczy że mają słabe moto i da się odkręcić manetę do oporu

albo "nie maja rozumu" (w ogolnie pojetym rozumienia slowa rozum)

Wiesz, jak są warunki to czemu nie odkręcić - po prostu są motocykle w których nie odkręcisz, bo albo pójdą na koło albo od razu zerwą przyczepnosć. Na skuterach np. to normalne że się jeździ cały czas z manetą do oporu.

wystarczy pojechac do krajow polnocy gdzie ludzie nie przekraczaja predkosci ze wzgledu na mandaty oraz kulture jazdy- akurat kultury powinnismy sie uczyc

Prędkość czy moc motocykla, a kultura na drodze, to dwie zupełnie różne rzeczy...

slawekd napisał(a):nauczmy ludzi jeździć, a nie odbębniać kurs na prawko.
Co stoi na przeszkodzie aby praktyczny kurs bezpiecznej jazdy był elementem kursu na A.

A to inna sprawa - ja jestem za tym żeby na kursach na kat. A uczono jeździć, a nie zdawać egzaminy. Robiłem prawko w ProMotorze, jest jeszcze kilka takich szkół (Kulikowisko, ParaMoto), gdzie uczą jeździć a egzamin jest tylko formalnością. Uczysz się świadomego i odważnego przeciwskrętu, pozycji na motocyklu, pozycji w zakręcie, modulacji siły hamowania, a nie tylko kręcenia ósemek na placu. To rzeczy, które my wszyscy (świadomie jeżdżący, pasjonaci, siedzący w temacie) raczej wiemy, ale świeżak nie wie, bo niby skąd.

Mam koleżankę zaraz po kursie. namówiłem ja na kurs doszkalający.
Stwierdziła że dopiero na kursie nauczyli ją jeździć.

No bo tak to jest :)

fakt pierwsze moto powyżej 100km to porażka...

No to prawda. Ale to każdy powinien wiedzieć sam. Jak mu się narzuci kolejny martwy przepis, to i tak go złamie, chociażby z przekory. Ja jakoś zawsze miałem respekt dla mocy, ludzie których znam (np. wy) też. Zresztą ja na pierwsze moto chciałem kupić jakąś 250-kę, ale kumpel mi to wybił z głowy (i w sumie dobrze, GSXF 750 okazał się spokojnie do opanowania na pierwsze moto, ale nie poleciłbym go każdemu - np. dziewczynie, czy komuś niższemu, słabemu, ale nie ze względu na moc tylko na masę).

Zresztą na wiosnę będę przeżywał drugą młodość motocyklową ;) chcę wejść w temat enduro, jazdę terenową, sprzedać GSXF-a i kupić jakieś ok. 30-konne enduro jako drugie moto (drugie oprócz Hayki).

Abek napisał(a):Jako pierwszy moto wybrałem jajo 750 i... po pierwszych kilometrach stwierdziłem: o ja pier.... zabiję się na tym.

Pamiętam jak kupiłem GSXF-a i wracałem do domu - kumpel odprowadzał mi puszkę a ja jechałem twardo 80 km/h za nim, głównie był denerwujący brak wyczucia lusterek. A potem jazda, pierwsze kilometry, pierwsze winkle, poczucie mocy... a potem przyzwyczajenie się do niej... nie ma takiej mocy, do której nie możemy się przyzwyczaić.

Dla niektórych z dużo większą praktyką to może wywołać uśmiech politowania ale tak faktycznie było.

Każdy kiedyś zaczynał.

Boję się ludzi jadąc motocyklem

Kierowców? Ja też. I to dobrze. Mam chyba za dużą wyobraźnię. Zawsze jak wyprzedzam to szybko i cały czas obserwuję, czy nikt mnie nie zepchnie, nigdy nie jadę równo z samochodem (zawsze szybciej albo wolniej), zawsze dojeżdżając do skrzyżowania upewniam się, czy ktoś na pewno uzna pierwszeństwo... zauważyłem że jak razem latamy to Tas ma tak samo.

Na pierwszy jest za duży, za ciężki, za mocny i za szybki.

Bez przesady... to ty trzymasz manetkę.

Gof piszesz, że kolejne ograniczenia nie mają sensu itp. Tylko zauważ, że nasz kultura jazdy ma bliżej do wolnej amerykanki niż normalnej jazdy. Pchanie się, trąbienie, wyprzedzanie na zasadzie "a może się uda" lub "co?? ja się k*** nie zmieszczę?".

Ograniczenia nie zmienią kultury jazdy. Ogólny wkurw drogowy wynika z wielu rzeczy. Zresztą... ja tam mam wyjebane, jak mi zajedzie drogę z lewej, to ominę go z prawej... życie jest za krótkie żeby denerwować się na debili dookoła.

Dlatego możesz mnie wyśmiać, ale uważam, że policja powinna bardzo mocno kontrolować ograniczenia mocy i pojemności.

Łatwo się to mówi z pozycji kogoś, kto już ma kat. A, na największą moc. Wg mnie każdy odpowiada sam za siebie. Motocykle to nie tylko moc, prędkość - to hamowanie, utrzymywanie pozycji w zakręcie, żeby nie wjebać się pod tira. Na 250 też można wylecieć z zakrętu.

TasmaN napisał(a):Dla mnie motocykle sa dzialem mojego zycia w ktorym racjonalnosc (oczywiscie nie podczas jazdy), ekonomia, tudziez takie ostatnio modne slowo jak ergonomia nie ma praktycznie zadnego zastosowania i znaczenia.

Lepiej bym tego nie ujął :)

RAV napisał(a):Qrwa nie dość że każdy "inny" użytkownik drogi to potencjalny jego zabójca to jeszcze ogarnij moto ..

Bez przesady, ja po 30 godzinach kursu ogarniałem, a nie jestem jakąś specjalnie wybitną jednostką :) To nie jest rocket science i bardzo szybko wchodzi w krew.

Kolejny raz podkreślę, jestem zdecydowanie na TAK za wprowadzeniem różnic w kategoriach na to bardzo odpowiedzialne prawo jazdy.

A na kat. B? Ona też jest odpowiedzialna. Prowadzisz puszkę, cięższą od moto, większą, którą w razie czego nie zjedziesz między puszki. Ok, nie wypierdolisz się, przyspieszenie też mniejsze, ale osiągane prędkości podobne, panowanie też możesz stracić. Mało łebków zapierdala samochodami nie patrząc na nic?

Gof widzę przyjął postawę "antyrząd", "nikt mi niczego zakazywać nie będzie" itd.

No bo tak mam :) Niech się rząd zajmie nie przeszkadzaniem obywatelom.

w tej materii to ja patrzę na to bardziej jak na wprowadzenie nauczania poruszania się motocyklem po naszych drogach.

To niech wprowadzą - ale zmiany w szkoleniu na kat. A. Myślę że każdy, nawet 18-letni łepek, ma coś między tymi swoimi uszami. Wystarczy odpowiednio to ukierunkować. Nie kolejnymi nakazami, zakazami, tylko wiedzą, poszerzaniem świadomości zagrożeń.

Sorry ale ja wolę wyprzedać nić być wyprzedzanym i to nie ze względu na pokazanie kim to ja nie jestem, ale właśnie ze względu na kontrolowanie sytuacji.

Dokładnie.

TasmaN skasuj te cholerne cenzury bo nie wiem o co Ci chodzi :

Wywaliłem w końcu :)

TasmaN napisał(a):Pozycja na moto (w moim przypadku na Cebrze)... [cenzura] do miasta i to bez dwoch zdan.

Chujowa - teraz widzisz? (pytam poważnie - u mnie już widać)

TasmaN napisał(a):Tak na koniec... ciesze sie ze powstala taka 'swiatopogladowa' dyskusja... i mam nadzieje na jej konstruktywnosc

Raczej z motocyklem jest jak z minetka - chwila nieuwagi i ladujesz w rowie :P

konst..... że co ? :D :D :D

Widzisz - i tu i tu trzeba uważać, poszerzam Wam wyobraźnię, co się może stać także w tym drugim przypadku :D nie żeby z doświadczenia :D niektórzy mówią na to "przejęzyczenie" :P

to tyle ode mnie. jak się komuś chciało poświęcić czas na przeczytanie powyższego to podziwiam. mnie by się nie chciało :P

Pora sprzyja :)

moro99 napisał(a):Polecam TVN Turbo i "Wypadek przypadek" a w szczegulnosci wypadki w nocy (skale zniszczen)

TVN Turbo straciło u mnie całkowicie szacunek za "Uwaga Pirat". Takiej dawki hipokryzji nie widziałem nigdzie indziej.

ile razy w nocy zdjalby mnie gostek na swiatlach (moje zielone) gdybym jechal "ostrzej" (tak RAV ok 70 :P) - to nie zlicze.

To musisz dużo jeździć, albo mieć ogromnego pecha, bo ja przez ostatnie 4 lata miałem takich sytuacji... dosłownie kilka. A nie jeżdżę 50.

Ale spoko - jak ktos ma niepochamowana chec zapieprzania - prosze bardzo - ja tez sie skusze kiedys ale tylko na torze ;)

Jakoś tego nie widzę :P :D
Ostatnio edytowano niedziela, 30 grudnia 2012, 00:26 przez Gof, łącznie edytowano 1 raz
Gof
 

Postprzez TasmaN » niedziela, 30 grudnia 2012, 01:41

RAV napisał(a):ile czasu mniej więcej zajmuje ci przeczytanie powyższego monologu, tyle czasu traci potencjalny "młodzik" na podjęcie decyzji.


Swieta racja :) Wiem i potwierdzam z autopsji rowniez...

RAV napisał(a):TasmaN skasuj te cholerne cenzury bo nie wiem o co Ci chodzi :

Zajrzymy do sprawy. Myslalem ze jest tylko podkolorowane na zolto ale da sie przeczytac... ale tak to widze chyba tylko ja jako autor posta.

RAV napisał(a):to tyle ode mnie. jak się komuś chciało poświęcić czas na przeczytanie powyższego to podziwiam. mnie by się nie chciało :P


dalem rade :) ale musze wyjsc na papierosa po tym ;p :D :D
TasmaN
 

Postprzez TasmaN » niedziela, 30 grudnia 2012, 02:38

moro99 napisał(a):
TasmaN napisał(a):dopierdole na tym odinku 130 kmh bo na przyklad bedzie pusto, bedzie noc i w mojej ocenie sytuacja bedzie bezpieczna...


Polecam TVN Turbo i "Wypadek przypadek" a w szczegulnosci wypadki w nocy (skale zniszczen)


napisalem "na przyklad" i w zaleznosci od sytuacji, co jest nierowne opcji bezmyslnego zapierdalania gdzie popadnie ;)
Wiesz... czasem wychodze z zalozenia ze idac po chodniku mozna tez noge zlamac...

Nie ukrywam ze jezdze roznie (wolno/szybko) i jak pisalem wczesniej zawsze staram sie aby bylo rozsadnie, bezpiecznie i adekwatnie do sytuacji i warunkow na drodze...
Nieraz w trasie utrzymywalem 160-180 kmh i w mojej ocenie byly do tego warunki...
Innym razem lecialem poza zabudowanym 70-80 kmh i wyladowalem z motocyklem w rowie...
Jest zatem jakas regula co do predkosci? :/

Kolejnym jeszcze razem umyslnie zlamalem przepisy i przelecialem na czerwonym. Dlaczego? Dlatego ze w ulamku sekundy musialem ocenic sytuacje i podjac decyzje czy hamowac przed swiatlami na rozlanym oleju i zaliczyc glebe (ale trzymac sie przepisow), czy przeleciec na czerwonym, widzac ze droga przecinajaca jest dobrze widoczna i nic zupelnie nie jedzie... Jakie mialem alternatywy? Podjac wieksze ryzyko i zaliczyc glebe, czy podjac mniejsze w danej sytuacji ryzyko i przeleciec na czerwonym? Efektem byl oczywiscie mandat... bezdyskusyjny... i na co wyszlo? Paragraf madrzejszy od zdrowego rozsadku i trzezwego myslenia :/

Jesli juz trzymamy sie kurczowo samej predkosci to jest ona skladowym czynnikiem mogacym grac na Twoja korzysc lub niekorzysc, w zaleznosci od masy innych czynnikow i danej sytuacji na drodze. Gdybym wowczas (w dniu wypadku) zbil 2 biegi w dol i dal ostro w palnik... zalozmy tak do 140-150 kmh nie byloby szans na wypadek w tej sytuacji. A chcialem spokojnie i "bezpiecznie"... W wielu innych przypadkach faktem jest ze to predkosc jest przyczyna wypadku. Jest na to jakas regula?? IMO nie ma.

moro99 napisał(a):ile razy w nocy zdjalby mnie gostek na swiatlach (moje zielone) gdybym jechal "ostrzej" (tak RAV ok 70 :P) - to nie zlicze. Bo w nocy to nikogo nie ma i predkosc przelotowa (bezpieczna) wzrazsta.


Jeszcze raz... noc nie jest wyznacznikiem zwiekszania predkosci... dalem to jako luzny przyklad jakiejs tam zalozmy sytuacji. Zmienmy zalozenia na "dzien" ;) :)

moro99 napisał(a):Ale spoko - jak ktos ma niepochamowana chec zapieprzania - prosze bardzo - ja tez sie skusze kiedys ale tylko na torze ;)


Moro... ja nie oceniam i nie kwestionuje Twojego stylu jazdy. Podoba mi sie ze jezdzisz tak ze czujesz sie bezpiecznie i najwazniejsze zebys tyle razy wracal do domu ile razy wyjezdzal na motocyklu oraz nic nikomu ani sobie na sile nie udowadnial :)
Najwazniejsze zeby nie 'gonic' kolegow i zeby oni wzieli pod uwage kto jak chce jechac. Ja wiele razy w grupie jak gdzies lecialem mowilem ze bede trzymal np. nie wiecej niz 90-100 i sprawa byla jasna. Mam sie czuc komfortowo, bezpiecznie i ma byc to dla mnie relaks i przyjemnosc a nie udowadnianie innym jakim hardcorem nie jestem.
TasmaN
 

Postprzez TasmaN » niedziela, 30 grudnia 2012, 03:00

Abek napisał(a):Jako pierwszy moto wybrałem jajo 750 i... po pierwszych kilometrach stwierdziłem: o ja pier.... zabiję się na tym. Dla niektórych z dużo większą praktyką to może wywołać uśmiech politowania ale tak faktycznie było.


ja wsiadlem najpierw na XJ600 ale tak samo sie czulem i tak samo myslalem :/

Abek napisał(a):Boję się ludzi jadąc motocyklem i boję się swojego motocykla.

Zawsze zanim jeszcze zaloze kask... modle sie... po prostu prosze Boga... Sile Wyzsza abym szczesliwie wrocil i bez zlych przygod po drodze.

Abek napisał(a):Się naprodukowałem :) Możecie mnie zjechać :P


:paluj: a masz... za to ze bez czapki... ;) ;) :D :D
TasmaN
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do HYDEPARK

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

cron