Budzik napisał(a):moze po prostu jak napisales wczesniej to pozycja nie jest mega komfortowa (w porownaniu do np gsxf) a jadac 50 jedziesz odpowiednia dluzej niz jadac 100 wiec bardziej odczuwasz ten dyskomfort siedzenia
Nie, raczej nie to. Odczuwam dyskomfort chwilowy a nie po całej jeździe.
no jadac do pracy to przestrzen jest od swiatel do swiatel
U mnie jadąc do pracy przestrzeń jest od domu do spożywczaka (600 metrów) i od spożywczaka do pracy (2.5 km)... więc nawet silnik się dobrze nie zagrzeje.
Gof napisał(a):To znaczy że mają słabe moto i da się odkręcić manetę do oporu
albo "nie maja rozumu" (w ogolnie pojetym rozumienia slowa rozum)
Wiesz, jak są warunki to czemu nie odkręcić - po prostu są motocykle w których nie odkręcisz, bo albo pójdą na koło albo od razu zerwą przyczepnosć. Na skuterach np. to normalne że się jeździ cały czas z manetą do oporu.
wystarczy pojechac do krajow polnocy gdzie ludzie nie przekraczaja predkosci ze wzgledu na mandaty oraz kulture jazdy- akurat kultury powinnismy sie uczyc
Prędkość czy moc motocykla, a kultura na drodze, to dwie zupełnie różne rzeczy...
slawekd napisał(a):nauczmy ludzi jeździć, a nie odbębniać kurs na prawko.
Co stoi na przeszkodzie aby praktyczny kurs bezpiecznej jazdy był elementem kursu na A.
A to inna sprawa - ja jestem za tym żeby na kursach na kat. A uczono jeździć, a nie zdawać egzaminy. Robiłem prawko w ProMotorze, jest jeszcze kilka takich szkół (Kulikowisko, ParaMoto), gdzie uczą jeździć a egzamin jest tylko formalnością. Uczysz się świadomego i odważnego przeciwskrętu, pozycji na motocyklu, pozycji w zakręcie, modulacji siły hamowania, a nie tylko kręcenia ósemek na placu. To rzeczy, które my wszyscy (świadomie jeżdżący, pasjonaci, siedzący w temacie) raczej wiemy, ale świeżak nie wie, bo niby skąd.
Mam koleżankę zaraz po kursie. namówiłem ja na kurs doszkalający.
Stwierdziła że dopiero na kursie nauczyli ją jeździć.
No bo tak to jest

fakt pierwsze moto powyżej 100km to porażka...
No to prawda. Ale to każdy powinien wiedzieć sam. Jak mu się narzuci kolejny martwy przepis, to i tak go złamie, chociażby z przekory. Ja jakoś zawsze miałem respekt dla mocy, ludzie których znam (np. wy) też. Zresztą ja na pierwsze moto chciałem kupić jakąś 250-kę, ale kumpel mi to wybił z głowy (i w sumie dobrze, GSXF 750 okazał się spokojnie do opanowania na pierwsze moto, ale nie poleciłbym go każdemu - np. dziewczynie, czy komuś niższemu, słabemu, ale nie ze względu na moc tylko na masę).
Zresztą na wiosnę będę przeżywał drugą młodość motocyklową

chcę wejść w temat enduro, jazdę terenową, sprzedać GSXF-a i kupić jakieś ok. 30-konne enduro jako drugie moto (drugie oprócz Hayki).
Abek napisał(a):Jako pierwszy moto wybrałem jajo 750 i... po pierwszych kilometrach stwierdziłem: o ja pier.... zabiję się na tym.
Pamiętam jak kupiłem GSXF-a i wracałem do domu - kumpel odprowadzał mi puszkę a ja jechałem twardo 80 km/h za nim, głównie był denerwujący brak wyczucia lusterek. A potem jazda, pierwsze kilometry, pierwsze winkle, poczucie mocy... a potem przyzwyczajenie się do niej... nie ma takiej mocy, do której nie możemy się przyzwyczaić.
Dla niektórych z dużo większą praktyką to może wywołać uśmiech politowania ale tak faktycznie było.
Każdy kiedyś zaczynał.
Boję się ludzi jadąc motocyklem
Kierowców? Ja też. I to dobrze. Mam chyba za dużą wyobraźnię. Zawsze jak wyprzedzam to szybko i cały czas obserwuję, czy nikt mnie nie zepchnie, nigdy nie jadę równo z samochodem (zawsze szybciej albo wolniej), zawsze dojeżdżając do skrzyżowania upewniam się, czy ktoś na pewno uzna pierwszeństwo... zauważyłem że jak razem latamy to Tas ma tak samo.
Na pierwszy jest za duży, za ciężki, za mocny i za szybki.
Bez przesady... to ty trzymasz manetkę.
Gof piszesz, że kolejne ograniczenia nie mają sensu itp. Tylko zauważ, że nasz kultura jazdy ma bliżej do wolnej amerykanki niż normalnej jazdy. Pchanie się, trąbienie, wyprzedzanie na zasadzie "a może się uda" lub "co?? ja się k*** nie zmieszczę?".
Ograniczenia nie zmienią kultury jazdy. Ogólny wkurw drogowy wynika z wielu rzeczy. Zresztą... ja tam mam wyjebane, jak mi zajedzie drogę z lewej, to ominę go z prawej... życie jest za krótkie żeby denerwować się na debili dookoła.
Dlatego możesz mnie wyśmiać, ale uważam, że policja powinna bardzo mocno kontrolować ograniczenia mocy i pojemności.
Łatwo się to mówi z pozycji kogoś, kto już ma kat. A, na największą moc. Wg mnie każdy odpowiada sam za siebie. Motocykle to nie tylko moc, prędkość - to hamowanie, utrzymywanie pozycji w zakręcie, żeby nie wjebać się pod tira. Na 250 też można wylecieć z zakrętu.
TasmaN napisał(a):Dla mnie motocykle sa dzialem mojego zycia w ktorym racjonalnosc (oczywiscie nie podczas jazdy), ekonomia, tudziez takie ostatnio modne slowo jak ergonomia nie ma praktycznie zadnego zastosowania i znaczenia.
Lepiej bym tego nie ujął

RAV napisał(a):Qrwa nie dość że każdy "inny" użytkownik drogi to potencjalny jego zabójca to jeszcze ogarnij moto ..
Bez przesady, ja po 30 godzinach kursu ogarniałem, a nie jestem jakąś specjalnie wybitną jednostką

To nie jest rocket science i bardzo szybko wchodzi w krew.
Kolejny raz podkreślę, jestem zdecydowanie na TAK za wprowadzeniem różnic w kategoriach na to bardzo odpowiedzialne prawo jazdy.
A na kat. B? Ona też jest odpowiedzialna. Prowadzisz puszkę, cięższą od moto, większą, którą w razie czego nie zjedziesz między puszki. Ok, nie wypierdolisz się, przyspieszenie też mniejsze, ale osiągane prędkości podobne, panowanie też możesz stracić. Mało łebków zapierdala samochodami nie patrząc na nic?
Gof widzę przyjął postawę "antyrząd", "nikt mi niczego zakazywać nie będzie" itd.
No bo tak mam

Niech się rząd zajmie nie przeszkadzaniem obywatelom.
w tej materii to ja patrzę na to bardziej jak na wprowadzenie nauczania poruszania się motocyklem po naszych drogach.
To niech wprowadzą - ale zmiany w szkoleniu na kat. A. Myślę że każdy, nawet 18-letni łepek, ma coś między tymi swoimi uszami. Wystarczy odpowiednio to ukierunkować. Nie kolejnymi nakazami, zakazami, tylko wiedzą, poszerzaniem świadomości zagrożeń.
Sorry ale ja wolę wyprzedać nić być wyprzedzanym i to nie ze względu na pokazanie kim to ja nie jestem, ale właśnie ze względu na kontrolowanie sytuacji.
Dokładnie.
TasmaN skasuj te cholerne cenzury bo nie wiem o co Ci chodzi :
Wywaliłem w końcu

TasmaN napisał(a):Pozycja na moto (w moim przypadku na Cebrze)... [cenzura] do miasta i to bez dwoch zdan.
Chujowa - teraz widzisz? (pytam poważnie - u mnie już widać)
TasmaN napisał(a):Tak na koniec... ciesze sie ze powstala taka 'swiatopogladowa' dyskusja... i mam nadzieje na jej konstruktywnosc
Raczej z motocyklem jest jak z minetka - chwila nieuwagi i ladujesz w rowie
konst..... że co ?
Widzisz - i tu i tu trzeba uważać, poszerzam Wam wyobraźnię, co się może stać także w tym drugim przypadku

nie żeby z doświadczenia

niektórzy mówią na to "przejęzyczenie"

to tyle ode mnie. jak się komuś chciało poświęcić czas na przeczytanie powyższego to podziwiam. mnie by się nie chciało

Pora sprzyja

moro99 napisał(a):Polecam TVN Turbo i "Wypadek przypadek" a w szczegulnosci wypadki w nocy (skale zniszczen)
TVN Turbo straciło u mnie całkowicie szacunek za "Uwaga Pirat". Takiej dawki hipokryzji nie widziałem nigdzie indziej.
ile razy w nocy zdjalby mnie gostek na swiatlach (moje zielone) gdybym jechal "ostrzej" (tak RAV ok 70

) - to nie zlicze.
To musisz dużo jeździć, albo mieć ogromnego pecha, bo ja przez ostatnie 4 lata miałem takich sytuacji... dosłownie kilka. A nie jeżdżę 50.
Ale spoko - jak ktos ma niepochamowana chec zapieprzania - prosze bardzo - ja tez sie skusze kiedys ale tylko na torze

Jakoś tego nie widzę

Ostatnio edytowano niedziela, 30 grudnia 2012, 00:26 przez Gof, łącznie edytowano 1 raz