puldo
Witam wszystkich forumowiczów, od kwietnia jestem (szczęśliwym?) właścicielem gsxf-a 600 z 96 roku. Mieszkam w okolicach Nowego Dworu Mazowieckiego i studiuję sobie na Politechnice Warszawskiej (na drugi rok się udało dostać bez poprawek więc mam nieco wolnego czasu na odpoczynek i motocykl). Co do maszyny, to cóż... ani mechanicznie, ani wizualnie, igłą imbryk nie jest. Może nie napisałbym, że kupiłem bombę, ale czajnik jest nieco zapuszczony. Od strony mechanicznej jest parę mankamentów, które muszę wyeliminować, ale chwilowo, nie wygląda to na nic bardziej poważnego, a wręcz zdaje się, iż sprawy idą w dobrym kierunku. W podsumowaniu - jak na pierwsze moto to spoko, ale przydałoby mi się więcej krzepy bo jest ,,nieco" ciężki 